TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:















NIEZWYKŁA GRANICA


Mieszkamy na Śląsku. To trochę niebezpiecznie brzmiące zdanie, za które w okolicach ligowych stadionów po wschodniej stronie Brynicy można dostać po głowie. Jednak tak uważa zdecydowana większość Polaków, którzy nie odróżniają Śląska od Zagłębia. Takie same kominy, takie same szyby kopalni, taki sam ogólny krajobraz.

Mapa Górnego Śląska z 1904r.

Tymczasem ziemia, którą dziś zwiemy Zagłębiem Dąbrowskim, a która z takim trudem dobija się o swoją własną regionalną tożsamość, niemal nigdy nie miała nic wspólnego ze Śląskiem. W ciągu tysiącletnich dziejów państwa polskiego tylko trzykrotnie powiązana była administracyjne z pobliskim Śląskiem. Po raz pierwszy – po III rozbiorze, kiedy powstał tzw. Nowy Śląsk, po raz drugi w czasie I wojny światowej, po raz trzeci – od 1939 roku (najpierw III Rzesza, potem województwo nazywane czasem śląsko-dąbrowskim, czasem stalinogrodzkim, a czasem katowickim). Proszę zauważyć – za każdym razem to była jakaś okupacja...


Mapa XVII wiecznej Polski

Śląsk od zachodniej Małopolski oddzielała – i oddziela nadal – rzeka. Na pewnym odcinku jest to Brynica, na pewnym Czarna Przemsza. Do dziś zresztą da się wyodrębnić dwa różne kulturowo obszary Zagłębia – po obu stronach Czarnej Przemszy. Rzeka ta jest najbardziej trwałą granicą w dziejach państwa polskiego. Polska czasami rozciągała się od morza do morza, czasami jej w ogóle nie było. Za każdym razem całkiem różny był przebieg jej granic. Z wyjątkiem jednej – tutaj, u stóp będzińskiej Góry Zamkowej zawsze była jakaś granica.


Fragment granicy na XVIII wiecznej mapie Śląska

Gród w Będzinie powstał już w IX wieku, na z górą sto lat przed panowaniem Mieszka I. Prawdopodobnie był najdalej na zachód wysuniętym grodem plemienia Wiślan, co wskazuje na odwieczną łączność tego miejsca z Krakowem i Małopolską. U podnóża góry leniwie płynęła rzeka, pełna zakoli i rozlewisk, otoczona puszczami. Dalej na zachód mieszkali dopiero Opolanie, plemię śląskie. To były czasy, kiedy rzeki raczej łączyły ludzi (transport i komunikacja) niż dzieliły. Stąd granice nie przebiegały – jak dziś – wzdłuż rzek, a raczej wzdłuż wododziałów. I rzeczywiście – kilka kilometrów na zachód mamy wododział oddzielający dorzecze Odry i Wisły. To tutaj przebiegała prastara granica małopolsko-śląska, bardziej oczywiście o charakterze rozległych rubieży niż jakiejś ściśle wytyczonej linii.


Posterunek celny w Czeladzi

Układ ten być może został nieco zakłócony w czasie pewnej biesiady, suto zakrapianej trunkami, jaka miała miejsce około roku 1179. Książę Kazimierz Sprawiedliwy, będący już po kilku kielichach wina, podarował kasztelanię bytomską i oświęcimską – ziemie ściśle związane z dzielnicą krakowską – swojemu chrześniakowi, Mieszkowi Plątonogiemu, protoplascie śląskich Piastów. Co takiego dokładnie otrzymał Mieszko, kroniki nie podają, ale w ramach darowizny znalazła się między innymi siewierszczyzna (z Siewierzem i Czeladzią), która na niemal trzy wieki znalazła się w rękach śląskich. Ciekawe w związku z tym jest to, że w ten sposób rozumując Czeladź jest właściwie miastem śląskim.

Koniec XIII i pierwsze dekady XIV stulecia to stopniowe odchodzenie księstw śląskich od Polski. Poszczególni udzielni władcy piastowscy stopniowo składali hołd lenny królowi czeskiemu. Kazimierz Wielki nie miał specjalnie wyjścia, i mimo prób, nawet zbrojnych, musiał ostatecznie zrzec się swojej władzy z ziem na zachód od Czarnej Przemszy. Dosłownie sto metrów od będzińskiej warowni, która powstała w formie znanego nam dziś murowanego zamku właśnie do obrony nowej granicy Królestwa Polskiego, przebiegała granica polsko-czeska. Większa część dzisiejszego powiatu będzińskiego należała wówczas do Czech, w tym także tereny dzisiejszych dzielnic Będzina – Grodźca, Gzichowa, Łagiszy, Syberki, Małobądza...

Kiedy w wigilię Bożego Narodzenia roku Pańskiego 1443 biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił z rąk księcia cieszyńskiego Wacława Księstwo Siewierskie, granica nieco się przesunęła, na Brynicę, gdzie pozostała aż do pierwszej wojny światowej. Śląsk kilkakrotnie w tym czasie zmieniał swą przynależność państwową, ale zawsze zaczynał się tuż za Czarną Przemszą (na wysokości Mysłowic) i wpadającą doń Brynicą. Warto może nadmienić, że bracia Wacława nie pogodzili się z tą decyzją i wszczęli kilkuletnią wojnę, którą jednak przegrali.

Warto przy tym zauważyć, czego to była granica. Bo tak naprawdę granica państwa polskiego właściwie się nie przesunęła. Otóż Zbigniew Oleśnicki kupił siewierszczyznę nie dla Korony Polskiej (jak wówczas nazywało się Polskę), a tylko dla biskupstwa krakowskiego. Od niego począwszy każdy kolejny – aż do Sejmu Czteroletniego – kiedy to dopiero zlikwidowano odrębność Księstwa Siewierskiego – biskup krakowski nosił jednocześnie tytuł księcia siewierskiego. Księcia dosyć udzielnego! Bo trzeba wiedzieć, że owo Księstwo (pisane właśnie dużą literą) było wręcz odrębnym państwem! Osobna administracja, osobne nadania szlacheckie, osobne sądownictwo („kradnij, zabijaj, ale Siewierz omijaj”), słowem – niemal wszystko oprócz polityki zagranicznej – to wszystko są atrybuty samodzielnego państwa. Gdyby przetrwało ono do dzisiaj, mielibyśmy państwo prawdziwie kościelne, bardzo podobne do innych europejskich tworów – pozostałości po średniowieczu, jak choćby Andora (zlepek pięciu górskich parafii), Lichtenstein, Monaco... Jest taka ciekawa mapa XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. Warto jej się przyjrzeć uważnie, bo to jedyny w naszych dziejach przypadek, kiedy część województwa nie należy do państwa. Granica Korony Królestwa Polskiego przebiega wzdłuż Czarnej Przemszy, ale Księstwo Siewierskie jest oznaczone tym samym kolorem co całe województwo krakowskie, którego w jakiejś mierze było częścią. Osobliwa to rzecz.

Granica przebiegała zasadniczo wzdłuż Brynicy, ale był jeden ważny wyjątek, wynikający z niedoskonałości dokumentu kupna Księstwa Siewierskiego. Otóż po „śląskiej” stronie Brynicy znajdowały się grunta czeladzkich mieszczan, co powodowało kilkusetletnie spory i procesy. Dziś możemy się z tego tylko cieszyć, bo pozostały po nich świetne mapy, jakich Będzin czy Siewierz mogą tylko pozazdrościć.

Granica – jak to granica – nigdy spokojną nie była. Bodajże najbardziej ucierpiała na tym Czeladź, kilkakrotnie palona podczas przemarszów różnych wojsk. Pogranicze zawsze niesie ze sobą korzyści i ograniczenia. Korzyści to oczywiście handel oraz – bardzo z nim związany – przemyt. Być może także właśnie pograniczne położenie Będzina skłoniło Żydów do osiedlenia się właśnie w tym mieście. Z czasem gmina żydowska rozrosła się i urosła na znaczeniu, zawsze pozostając w ścisłym związku z handlem zarówno detalicznym jak i hurtowym.

O trwałości naszej granicy dobitnie świadczyć może fakt, że nie ruszyły jej nawet zabory. Mimo bezpośredniej bliskości z pruskim Śląskiem, na tym odcinku granice upadającej Rzeczypospolitej nie zmieniły się (jeśli nie liczyć włączenia do Korony w roku 1790 wspomnianego wcześniej Księstwa Siewierskiego, ale to było rozszerzenia państwa, a nie jego uszczuplenie). Zasadnicze zmiany przyniósł dopiero rok 1795, kiedy teren dzisiejszego Zagłębia znalazł się pod panowaniem pruskim. Wtedy właśnie utworzono Nowy Śląsk, administracyjnie połączony ze Śląskiem – co miało miejsce po raz pierwszy w dziejach. Zresztą układ ten nie przetrwał długo. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie, większość jego granic była absolutnie nowa i niejednokrotnie wręcz przypadkowa – z wyjątkiem granicy ze Śląskiem, a więc także Czarnej Przemszy i Brynicy. Nowe to państwo powstałe pod auspicjami Napoleona także zresztą nie ostało się. Nowe Królestwo Polskie znowu ma nowe granice oprócz – oczywiście Czarnej Przemszy i Brynicy. Czy to jeszcze dziwi? A przecież miało tak zostać aż do I wojny światowej.

Będzin, a wraz z nim cała okolica, nadal miał charakter pograniczny. Był najdalej na południowy zachód wysuniętym skrawkiem potężnej Rosji Carskiej. Nadal kwitł handel, przemyt, tutaj nawet rozgrywała się prusko-rosyjska wojna celna. Pod koniec XIX wieku ściągnięto do Będzina – od roku 1867 miasta powiatowego – dońskich Kozaków, których posterunki rozciągnięte były wzdłuż Czarnej Przemszy i Brynicy.

Wielka wojna trwała stosunkowo krótko – cztery lata – ale pod względem administracyjnym na terenie Zagłębia przyniosła pewne novum. Nastąpił podział pomiędzy dwu okupantów – Niemcy i Austrię. Znowu – po raz drugi w historii – Zagłębie połączono ze Śląskiem...

Odrodzone państwo polskie, II Rzeczpospolita, znowu otrzymała – właściwie wywalczyła – zupełnie nowe granice. Czy aby wszędzie nowe? Ze Śląskiem był znany z historii problem, musiało dojść do trzech powstań i referendum. Część Górnego Śląska przypadła – po blisko 600 latach – nowej Polsce. Po raz pierwszy od wieków na Przemszy i Brynicy przestała istnieć granica państwowa. Odtąd była to już tylko granica województwa, ale jakiego województwa! Śląsk miał wówczas autonomię, odrębny sejm nawet. Mimo odległości mierzonej w rzutach kamieniami, to nadal były dwie odrębne krainy.

Kolejna okupacja po raz trzeci połączyła ziemie po obu stronach Brynicy. Tereny Zagłębia włączono bezpośrednio do III Rzeszy, choć Generalna Gubernia zaczynała się niedaleko, za miedzą wręcz, ze stolicą w Krakowie.

Po wojnie do Polski przyłączono niemal cały Śląsk. Na terenie Górnego Śląska utworzono nowe województwo, obejmujące także część zachodniej Małopolski. Była to absolutna nowość w naszych dziejach. Takie połączenie dopiero po raz pierwszy dokonało się pod panowaniem władz polskich, choć dla wielu to także była okupacja... Początkowo próbowano jeszcze trzymać pozory dzięki nazwie – województwo śląsko-dąbrowskie. Dzisiaj nazwa ta przetrwała jeszcze w nazwie regionalnych struktur związkowych. Do 1975 roku Brynica i Czarna Przemsza były jeszcze granicami powiatowymi, później i to zanikło.

Dzisiejszy podział administracyjny niewiele ma wspólnego z tradycją. Województwo Śląskie niemal w połowie składa się z ziem nigdy śląskimi nie będącymi (a z drugiej strony bez śląskiej przecież Opolszczyzny). Granice nowego powiatu będzińskiego także są nowe, część zagłębiowskich gmin znalazła się w śląskich powiatach. Super ewenementem jest w ogóle casus Sławkowa Może więc wracamy do naszych korzeni, kiedy rzeki nie dzieliły ludzi, a je łączyły? Dzisiaj nie da się już właściwie oddzielić Śląska od Zagłębia. Ostatnie 60 lat więcej ważą niż poprzednie 1000. Warto jednak może pamiętać o historycznych i kulturowych zaszłościach, które długo jeszcze będą się odzywać wśród mieszkańców po obu stronach tej niezwykłej, najbardziej trwałej w dziejach państwa polskiego, granicy.

Jarosław Krajniewski
Autor jest historykiem,
pracownikiem Muzeum Zagłębia w Będzinie

źródło: http://www.montes.pl/

 

Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 41