TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:















DWUDZIESTOLECIE MIĘDZYWOJENNE


           Po odzyskaniu po 123 latach rządów zaborców niepodległości przez naród polski i powstanie niepodległego państwa umożliwiły powrót do czeladzkich kopalni ich właścicieli którzy, reaktywowali spółki akcyjne, przejęli zakłady pracy i przystąpili do uruchamiania produkcji. Ogromny deficyt węgla powodował, że ówczesne władze, chcąc zachęcić przemysłowców do starań o wzrost wydobycia, przychodziły im z różnorodną pomocą. Do stosowanych powszechnie bodźców zachęty należały udzielanie odszkodowań za straty poniesione w latach wojny, a przede wszystkim zwrot części nakładów inwestycyjnych oraz premie z tytułu wzrostu wydobycia. W pierwszych powojennych latach Wzrost wydobycia osiągano poprzez wzrost zatrudnienia, zwiększanie nakładów inwestycyjnych na wzrost produkcji z istniejących pól (między innymi w drodze mechanizacji prac dołowych) oraz powiększanie powierzchni pól eksploatacyjnych. W czeladzkich kopalniach produkcja węgla w pierwszym powojennym pięcioleciu wzrastała jednak przede wszystkim dzięki zwiększeniu zatrudnienia. W obydwu kopalniach widoczny wzrost wydobycia węgla zanotowano dopiero w 1937 roku. Załogi czeladzkich kopalń wydobywały w latach międzywojennych od 24,1% (1919 rok) do 23,1% (1929 rok) i 24,7% (1938 rok) ogólnej produkcji wszystkich kopalń zagłębiowskich i należały do większych zakładów w całym górnictwie węglowym.
           Jeśli chodzi o wyposażenie techniczne kopalń, rabunkowa gospodarka niemieckiego okupanta i rozmyślne niszczenie przez niego maszyn wyciągowych spowodowały, że stan urządzeń kopalń po odzyskaniu niepodległości pozostawiał wiele do życzenia. Niewiele też zmieniło się w zakresie stanu technicznego kopalń w pierwszych powojennych latach. Mimo zachęty i pomocy materialnej czynników rządowych odbudowa zniszczeń postępowała powoli. Jedynie akcjonariusze Towarzystwa Bezimiennego Kopalń Węgla "Czeladź" wykorzystali sprzyjające warunki i stosunkowo najszybciej uporali się z usuwaniem zniszczeń wojennych. Eksploatacja pokładów odbywała się nadal systemem zabierkowym (filary śląskie) na zawał stropu. W ten sposób wybierano zarówno złoża o dużej miąższości, jak i pokłady niskie. W kopalni "Czeladź" zabierki dochodziły niekiedy do 30 i więcej metrów. Stopniowo zastępowano wybieranie złoża na zawał podsadzką hydrauliczną. Jako materiał podsadzkowy stosowano piasek oraz kruszony kamień z hałd. Zainstalowane pompy monitorowe spłukiwały wodą materiał podsadzkowy do otworów lub rur podsadzkowych, usytuowanych w pobliżu szybów. Wykładnikiem niskiego postępu w zakresie mechanizacji w obydwu kopalniach był transport urobku. Cała mechanizacja sprowadzała się do rynien przetrząsalnych, przewozów linowych widełkowych, których wały napędzane były początkowo przez zastosowanie kołowrotów kręconych przez ludzi, a później sprężonym powietrzem ,i wreszcie prądem elektrycznym. Do końca lat dwudziestych koń stanowił podstawową siłę pociągową na dole kopalni.



           Przegląd inwestycji w poszczególnych kopalniach wskazuje, że właściciele przeznaczali środki finansowe głównie na zwiększenie wydajności już istniejących zasobów. I tak w kopalni "Saturn" do najważniejszych dokonań zaliczyć należy: pobłębienie szybów do poziomu 320 m, wybudowanie nowego szybu "Korneliusz", wprowadzenie do ruchu na dole kopalni wozów żelaznych (w 1938 roku o pojemności 2,55 m3), zainstalowanie' w 1939 roku w szybie II skipu o pojemności 4,2 tony, zbudowanie nowego obiektu przeróbki mechanicznej węgla (1939 rok), uregulowanie rzeki Brynicy na odcinku 2,5 km długości, zastosowanie do transportu urobku węgla pierwszego, przenośnika taśmowego (1938 rok). Akcjonariusze kopalni "Czeladź" byli bardziej skłonni do inwestowania, aby w sprzyjającej koniunkturze poprzez wzrost produkcji węgla osiągnąć większe zyski. Stąd też już w pierwszych latach powojennych podjęli wiele przedsięwzięć zmierzających do wydajniejszej eksploatacji złóż, a mianowicie: zbudowano na poziomie 160 m przecznicę "małobądzką" o długości 830 m (lata 1921-1922) oraz pierwszą przecznicę wschodnią długości 450 m na poziomie 210 m (1922 rok), pogłębiono szyb wentylacyjny nr 2 ("Abraham") do poziomu 210 m oraz szyb "Jan Keller" do głębokości 250 m w obudowie murowanej (1924 rok), zbudowano przecznicę z poziomu 140 m (szyb "Julian") do pozioma 105 m (lata 1924-1925) oraz pierwszą przecznicę zachodnią do szybiku 14 na poziomie 210 m (1927 rok), pogłębiono szybik 19, łączący poziomy 130, 160 i 210 m, w obudowie murowanej (1924-1925) oraz szybik 14 także w obudowie murowanej łączący poziomy 170 i 210 m (1928 rak), na poziomie 130 m zbudowano przecznicę północną o długości 1030 m, łączącą szybik 19 z szybem wentylacyjnym nr 3 (lata 1928-1930) i wreszcie zgłębiano szyb wentylacyjny nr 3 do głębokości 125 m w obudowie murowanej (1931 rok). Większość zrealizowanych inwestycji przypadała na okres pomyślnej koniunktury. Nietrudno też zauważyć, że najwięcej prac wykonano w kopalni "Czeladź", a wszystkie miały na celu zwiększenie wydobycia i obniżenie kosztów własnych produkcji, a .tym samym osiągnięcie jak największych zysków. Dla pełnego obrazu dokonań wspomnieć trzeba też o inwestycjach na powierzchni kopalni, również podejmowanych w okresie pomyślnej koniunktury. Składały się na nie: kotłownia, sortownia, budynki biurowe, mosty; wzniesiono także budynki mieszkalne dla robotników i urzędników oraz szkoły. Zwracają uwagę stosunkowo duże nakłady finansowe na budowę osiedla dla załogi kopalni "Czeladź". Nakładem Towarzystwa w kolonii Piaski wzniesiono 45 domów mieszkalnych dla robotników, 12 domów dla urzędników, 2 hotele robotnicze, 2 budynki szkolne. Znaczną część tych obiektów socjalnych zbudowano w latach 1920-1924, a więc w okresie sprzyjającej koniunktury dla budownictwa mieszkaniowego.



           Lata międzywojenne to również lata strajków. W połowie kwietnia 1922 roku zarząd kopalni "Czeladź" wprowadził godzinną przerwę w porze południowej dla robotników na powierzchni (rzekomo dla umożliwienia spożycia posiłku). W praktyce oznaczało to przedłużenie czasu pracy o jedną godzinę. Na nic się zdała interwencja Okręgowego Sekretariatu ZRPG; dyrekcją nie chciała ustąpić.. Zaszła przeto potrzeba proklamowania strajku. 20 kwietnia zaprzestała pracy cała załoga, solidaryzując się z robotnikami powierzchniowymi. Po południu odbył się wiec protestacyjny, w którym udział wzięło 5 tys. osób. Dyrekcja nadal nie była skłonna do zmiany krzywdzącej decyzji. Chcąc złamać ten opór, ZRPG ogłosił za aprobatą komitetów kopalnianych strajk solidarnościowy wszystkich kopalń. Miał on miejsce 25. kwietnia 1922 roku i odniósł tylko częściowy skutek, ponieważ konflikt rozstrzygnięto kompromisowo: załoga zgodziła się na przerwę półgodzinną. Był to rezultat interwencji ministra pracy i opieki społecznej, Ludwika Darowskiego, oraz ustępliwości Związku. Postępujący w szybkim tempie spadek wartości marki oraz wzrost cen artykułów żywnościowych spowodowały znaczne pogorszenie sytuacji :bytowej robotników i ich rodzin. Ten stan zmuszał klasę robotniczą do nowych wystąpień. 17 maja 1922 roku klasowe związki zawodowe Zagłębia Dąbrowskiego ogłosiły jednodniowy strajk protestacyjny przeciwko drożyźnie. We wszystkich kopalniach odbyły się wiece, na których padały żądania zahamowania wzrostu cen oraz podwyżki płac. Po zakończeniu wieców wyruszono gromadnie do Będzina na wielką demonstrację. Policja uniemożliwiła demonstrantom przedostanie się pod gmach starostwa, aby mogli przedłożyć władzom swe żądania. Szarża stróżów porządku rozproszyła- demonstrantów. iększym sukcesem zakończyła się kolejna bitwa klasowa, stoczona w dniach 2-7 września 1922 roku. Tygodniowy strajk górników Zagłębia Dąbrowskiego i Zagłębia Krakowskiego, w którym aktywnie uczestniczyła znaczna część załóg "Saturna" i "Czeladzi", przyniósł efekty w postaci 30% podwyżki płac i zawarcia umowy zbiorowej na okres od 1 listopada 1922 roku do 1 maja 1923 roku. Podwyżka ta nie rekompensowała jednak strat poniesionych z tytułu szalejącej inflacji, dlatego też nadal trwała walka o podwyżkę płac. W marcu 1923 roku pod presją robotników ZRPG wysunął nowe żądanie podwyżki płac oraz częstszych wypłat zaliczki i wprowadzenia tzw. dodatku drożyźnianego. Proklamowano strajk; trwał on kilka dni i co istotne jego cel został w części osiągnięty; wprowadzona została bowiem dopłata drożyźniana i dwukrotna w tygodniu wypłata zaliczki. W drugiej połowie 1923 roku położenie ludności uległo dalszemu pogorszeniu. Narastająca inflacja oraz wzrost cen artykułów pierwszej potrzeby doprowadziły masy pracujące do skrajnej nędzy. W wielu zakładach pracy robotnicy wyrażali wówczas swój protest, dochodziło da żywiołowo organizowanych strajków. W końcu sierpnia strajkowano także w kopalni "Saturn". Niestety, tego rodzaju działanie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Miarę wzburzenia i goryczy dopełniła wielka katastrofa w kopalni "Reden" w Dąbrowie Górniczej, w wyniku której śmierć poniosło kilkunastu górników. 14 października 1923 roku delegaci załóg i przedstawiciele organizacji związkowych zdecydowali przystąpić w dniu następnym do powszechnego strajku, wysuwając równocześnie żądanie 190% podwyżki płac oraz cotygodniowego uwzględniania wzrostu kosztów utrzymania. Strajk objął wszystkie okręgi górnicze (na Górnym Śląsku rozpoczął się już przed 14 października). W Zagłębiu Dąbrowskim strajk wybuchł w wyznaczonym terminie. Przerwali pracę robotnicy "Saturna" i "Czeladzi". W czasie wieców i manifestacji odbywających się w kopalni "Milowice" wysuwano żądania podjęcia tzw. strajku czarnego (opuszczenia stanowisk przy obsłudze maszyn). Strajk zakończył się 27 października. Solidarna i konsekwentna walka górników trzech ośrodków zmusiła kapitalistów do ustępstw. Robotnicy uzyskali 270% i 275% podwyżki w stosunku do płac z pierwszej połowy października, a także wypłacono im 50% zarobku za czas strajku. Dodać jednak trzeba, że wygrana bitwa okupiona została licznymi aresztowaniami najbardziej aktywnych uczestników wystąpień. W roku 1924 górnicy stanęli do walki w obronie dotychczasowych zdobyczy socjalnych. Gwałtowny spadek wydobycia węgla spowodował liczne redukcje robotników i ograniczenia czasu pracy. Jednocześnie przemysłowcy podjęli atak na 8-godzinny dzień pracy i płace robotnicze. Stało się to powodem demonstracji i strajków oraz ogólnego wzburzenia. W dniu 3 kwietnia w kopalni "Czeladź" miały miejsce dramatyczne, zakończone przelewem krwi wydarzenia. Gdy zgromadzeni przed biurem dyrekcji robotnicy protestowali przeciwko opóźnieniu wypłaty należnej im zaliczki, policja przystąpiła do ich rozproszenia. Napotkawszy opór, użyła broni palnej. Śmierć poniosło 3 robotników: Jan Stelmasiński, Stanisław Łaganowski i Leon Janson, a ciężko raniony Izydor Romańczyk zmarł później w szpitalu. Kilkunastu robotników zostało rannych. I tym razem kilkadziesiąt osób osadzono w areszcie, a następnie skazano na pobyt w więzieniu (Paweł Szkocny skazany został na 4 lata, inni na karę od 1 roku do 3 lat). Masakra wywołała wielkie wzburzenie, co uwidoczniło się w manifestacyjnym pogrzebie. Na czeladzkim cmentarzu zgromadziło się ponad 20 tys. osób. Ataki na 8-godzinny dzień pracy nie ustawały również w 1925 roku w kopalniach zagłębiowskich. W "Czeladzi", "Saturnie" i "Milowicach" dzień pracy przedłużany został o godzinę, co wywołało natychmiastową reakcję górników, zdecydowanych bronić swych zdobyczy. Ponieważ nie udało się doprowadzić do zorganizowania akcji o większym zasięgu społecznym, opór wyrażano tam w dwóch formach: organizowaniu wart, które nie dopuszczały do wcześniejszego zjazdu do pracy, oraz pozostawaniu całej zmiany na dole w kopalni przez 24 godziny i uniemożliwianiu w ten sposób podjęcia pracy innym zmianom. Postawa załóg przyniosła pożądany skutek, zarządy kopalń zmuszone zostały do rezygnacji z samowolnego przedłużania godzin pracy.
           Zbliżała się wojna i kolejny trudny okres w historii czeladzkiego górnictwa.
          

MB na podstawie: "Kopalnia Czerwona Gwardia" Praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Topola, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 1983 Katowice

Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 51