TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:














.:powrót:.
24-09-2014
Biskupie dyscyplinowanie czeladzian
img

26 lipca 1913 roku biskup diecezji Kieleckiej, do której należała parafia Czeladź, w odpowiedzi na dwa pisma czeladzian wystosował adresowany do nich list pasterski będący tematem tej publikacji. Tekst tego listu zaczerpnąłem z książki Zbigniewa Białkiewicza pt. "Kościół pw. Stanisława Biskupa i Męczennika w Czeladzi. Perła neoromańska w Zagłębiu Dąbrowskim."

Autorem tego listu jest ks. Augustyn Łoźiński /1867-1937/, aktywny przeciwnik Józefa Piłsudzkiego, biskup kielecki w latach 1910-1937. Autor książki to prof.dr hab.inż arch. Zygmunt Jan Białkiewicz związany z uczelniami krakowskimi, głównie z politechniką, pochodzący z czeladzkiej rodziny mieszkającej dawniej przy ul. Podwalnej 8.

W przeszłości do parafii czeladzkiej należały okoliczne wsie tj.: Dąbrówka Mała, Siemianowice, Przełajka, Wojkowice Komorne, Sosnowiec, Pogoń i Milowice. W roku 1913 przy parafii czeladzkiej pozostały jedynie Wojkowice i Milowice. Parafia sosnowiecka wyodrębniła się z parafii czeladzkiej w roku 1899.

Postępujące uszczuplanie parafii skutkowało coraz to mniejszymi możliwościami finansowymi niezbędnymi do kontynuowania budowy świątyni rozpoczętej w 1904r. Trudna sytuacja ekonomiczna jaka wytworzyła się w parafii w 1913r., wycofywanie się stopniowe kopalń ze wspierania budowy kościoła skłoniła czeladzian do napisania dwu listów do swego biskupa. W listach tych prosili czeladzianie o pomoc organizacyjną przy budowie kościoła. Odpowiedź biskupa jaką czeladzianie otrzymali przytaczam w takiej formie jaka zawarta jest w książce Zygmunta Białkiewicza.

" 1913r. 26 lipca - biskup kielecki do parafian czeladzkich:

Dozór kościelny w imieniu wszystkich parafian przysłał mi już dwie prośby - jedna z dnia 15 marca br. za podpisem Józefa Rączaszka i Grzegorza Bacińskiego - druga z dnia 13 lipca br. z podpisami 85 osób. W prośbach tych wyczytałem dużo przesady i fałszywych wiadomości. Niemało też jest podpisów pisanych jednym charakterem albo umyślnie dla nierozpoznania zmienianych.

W ten sposób prośby do swego biskupa nie powinny być pisane. Nadto prosicie bym nie dawał osobnego księdza do kopalni "Saturn". W przeciwnym razie nie będziecie mogli utrzymać dwóch wikarych, raczej życzycie sobie, by jeden z wikarjuszy czeladzkich objął posadę na Saturnie, a drugi został przy szkołach miejskich jako prefekt. Prosicie także bym wam nie innego naznaczył proboszcza, tylko wrócił ksiądz Pieńkowski z Koziegłów.

Na to wszystko muszę wam powiedzieć że:

1. Do kopalni Saturn naznaczam księdza bo pracujący w tej kopalni potrzebuja opieki duchowej i na nią zasługują.

2. Do szkoły miejskiej nie da się prefekta dopóki szkoła będzie prowadzona w tym kierunku jak dotychczas. Nie mogę uznawać i pochwalać obecnego religijnego i duchowego wychowania w szkole, bo takie wychowanie uważam za szkodliwe. Zresztą w roku 1911, po smutnym wypadku jaki miał miejsce w tej szkole z powodu spowiedzi i komunii św. waszych dzieci, czy pomimo wszystko na zebraniu pozwalając w obecności swojej nie tylko proboszcza ale nawet i biskupa znieważać. Uchwaliliście, że bez księdza prefekta się nie obejdzie, a człowiek świecki wam w szkole księdza zastąpi. Od owego czasu nic się w tej szkole nie zmieni, pod względem religijnego wychowania dzieci. Z tego też powodu nowy proboszcz, ktokolwiek on będzie, w szkole waszej wykładał religii nie będzie. Skoro ten ksiądz niepotrzebny po cóż będzie na prefekta się podawał.

3. Jeżeli wam ciężko wikariuszów utrzymać, chętnie ich z Czeladzi zabiorę, bo inne parafie o księży proszą.

4. Księdza Pieńkowskiego na proboszcza wam nie dam. Mam na to wiele przyczn, a pomiędzy innymi i tę, że dotychczas niektórzy z was nie zwrócili pożyczonych u księdza Pieńkowskiego kościelnych pieniędzy, a ogół tych długów wynosi kilka tysięcy rubli, które przy budowie świątyni były bardzo potrzebne. Co więcej zatrzymanie kościelnych pieniędzy jest grzechem ciężkim i za to może spotkać ciężka kara.

W końcu dodaję kilka uwag i przestróg.

Parafianie czeladzcy. Otwarcie wam muszę powiedzieć, że w różnych miejscach o was słyszałem, że w diecezji kieleckiej nie ma gorszej i trudniejszej parafii. Wy się wynosicie, uważacie za coś lepszego, tymczasem zły duch na dobre opanował parafię waszą. Dlatego wśród was jest tyle ludzi zarozumiałych, pysznych, nieposłusznych, procesowiczów, interesownych. Dlatego wśród was więcej niż gdzie indziej szerzy się pijaństwo. Ono odbiera wam rozum, zaślepia w złym i do ostatecznej zguby prowadzi. Dlatego wielu z was wydało na rozpustę, której oddają się nie tylko u siebie lecz nadto pod rozmaitymi pozorami i nazwami towarzyskimi "czarnej kawy","widowisk"itp. hańbią się nią w Będzinie.

Z proboszczami swoimi i na ogół z księżmi obchodzicie się jak z pachołkami lub złodziejami znieważając w nich Boski charakter kapłaństwa i Chrystusowego posłannictwa, jakbyście nie byli katolikami lecz poganami lub heretykami. Nawet o zdrowsze mieszkanie dla nich nie postaraliście się dotychczas tak, że jeden po drugim nabawia się reumatyzmu uciekając od was, a nikt nie ma chęci iść do was. W innych parafiach nie ma tyle rozsiewanych błędów złych gazet osłabiających i podkopujących wiarę w życie katolickie co wśród was. Nawet z próśb waszych przysłanych do mnie widzę nie tylko hardość nieszczerość, podstęp lecz nadto niezrozumienie zasad i przepisów wiary katolickiej. Wy chcecie rządzć księdzem i parafią. Chciejcie zrozumieć kochani, że parafią ma żądzić nie żaden Dozór Kościelny, ani żadni krzykacze zarozumiali, tylko proboszcz naznaczony z woli biskupa. W kościele katolickim taki jest porządek z postanowienia Boga i naszego Jezusa Chrystusa. U herektyka i sekciarzy jest inaczej, bo nie Bożą, lecz swoją wolą rządzą się na potępienie swoje. W parafiach zaś katolickich tego nigdy być nie może. Jeżeli przeto i chcecie być katolikami musicie we wszystkich zarządzeniach słuchać swych proboszczów, a nie rządzić nimi.

Parafianie Czeladzcy! Z wielkim bólem serca wyznaję, musiałem waszą parafię pominąć, choć nieraz w waszych stronach byłem, a jeżeli nadal będziecie trwać w waszym złośliwym uporze, nigdy nie będę mógł was widzieć, ani błogosławieństwa Bożego udzielać i darami Chrystusowymi się dzielić. Nie mówię jakobyście wszyscy w tych grzesznych usposobieniach i nałogach byli. Znalazło się jednak między wami grono osób niewierzących albo niedbających o zasady wiary Chrystusowej Katolickiej. Te osoby wami rządzą za nos wodzą, bałamucą was, a na wstyd i hańbę całej okolicy narażają was, a wy jakbyście nie mieli własnej głowy za manowcami idziecie. Kto głośniej krzyczy, pięknymi obietnicami karci i poczęstunki sprawuje, ten będzie miał rację, zatem pójdziecie nawet przeciwko księżom. Czemu tak łatwowierni jesteście?

Parafianie czeladzcy przestrzegam was, że daję wam ostatniego proboszcza. Jeżeli i ten będzie miał te same trudności i przykrości co poprzednicy jego ze strony waszej, a w złem niekatolickim usposobieniu trwać będziecie żadnego osobnego kapłana wam nie dam, a parafię waszą przyłączę do innej. Zważcie jeszcze nadto, że Chrystus Pan w Najświętrzym sakramencie zamieszkał wśród nas aby was na dobrą drogę nawracać i do siebie prowadzić,a jakże wy z nim się obchodzicie. Komu serca wasze oddane. Dla kogo żyjecie. Nazywacie się katolikami, uczniami i naśladowcami Chrystusa, idąc zaś za szkodliwymi dla dusz waszych wodzirejami, nie inaczej jak ostrym mieczem Boże Jezusowe serce ranicie. Gdzie u was światłość, gdzie cnota co płynie do dusz ludzkich. Gdy pozwalacie w imieniu waszej występować tym, co kierują się światłem nie Ewangielicznym, ale samolubstwem, a na cnotę katolickiego życia wglądu nie mają, to Chrustus nie ma w was pociechy.

Będę modlił się za was, by Zbawiciel zlitował się za parafię czeladzką, by światłem Ducha św. ją oświecał, a nauczył was cenić prawdziwą wiarę katolicką i podług niej wyprostować swe myśli i sprawy. Całym sercem pragnę byście parafianie czeladzcy jasnym przykładem katolickiej działalności oświeciło innych parafian a nie była u nich w pośmiewisku".


List biskupa kieleckiego moim zdaniem jest ciekawy przede wszystkim ze względu na jego specyficzną retorykę i opis cech charakteru czeladzian, wyróżniający ich spośród ówczesnej społeczności. Fatalna opinia o czeladzianach jaką prezentuje biskup kielecki nie była jednak powszechna. Podam przykład pozytywnego wizerunku Czeladzi z tamtych lat. W sosnowieckiej Hucie Cedler w latach siedemdziesiątych miałem współpracownika śp. Edmuna Kubackiego rodowitego sosnowiczanina który z dumą wielokrotnie podkreślał,że jego ojciec był chrzczony w czeladzkiej świątyni jako, że dzisiejsza stolica Zagłębia w owym czasie nie posiadała kościoła.

Jerzy Zawada


Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 47