TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:














.:powrót:.
15-03-2015
Największy blamaż w historii CKS - zszokowani kibice, zadowoleni działacze
img

Mimo upływu prawie pięćdziesięciu lat od rozegrania meczu piłki nożnej pomiędzy CKS-em i Skrą Warszawa jest on nadal ciągle wspominany i żywo komentowany wśród kibiców piłki nożnej w Czeladzi. Jako bezpośredni widz tego spotkania, z dzisiejszej perspektywy chcę skomentować jego przebieg, a także opisać okoliczności w jakich do niego doszło.

Mecz perfidnie zaprzepaszczonej szansy dla rozwoju piłki nożnej w Czeladzi został rozegrany pierwszego sierpnia 1965 roku na stadionie Skry Warszawa.

W swoim kibicowskim życiu widziałem wiele meczów, których wyniki ustalano przed ich rozpoczęciem. Największym przekrętem, którego byłem naocznym świadkiem, był mecz Wisły Kraków i Legii Warszawa rozegrany w Krakowie w roku 1993 w ostatniej kolejce rozgrywek ligowych. Legia wygrała wtedy z Wisłą 6:0, a jej kontrkandydat do mistrzostwa Polski ŁKS Łódź pokonał Olimpię Poznań 7:1. W drugiej połowie meczu ok. 20 tys. osób zebranych na stadionie przy ul. Reymonta krzyczało wygrażając piłkarzom Wisły "złodzieje, złodzieje oddajcie pieniądze". Kopacze Wisły udawali, że nie widzą i nie słyszą tych gróźb. Stojący w bramce Wisły Bobrowicz, jeśli piłka leciała w prawy róg bramki - rzucał się w lewy. Spiker meczu, gdy ŁKS strzelił bramkę Olimpii, natychmiast obwieszczał to na stadionie. Efektem tego komunikatu było strzelenie w niedługim czasie bramki Wiśle przez Legię. Podobnych sytuacji komicznych było wiele. Decyzją PZPN odebrano wtedy Legii tak zdobyte mistrzostwo Polski. Podobnie jak mecz Wisły z Legią w mojej pamięci pozostało, tyle że z dużą zadrą w sercu, spotkanie Skra Warszawa - CKS Czeladź.

W sezonie 1964/1965 CKS Czeladź zajął pierwsze miejsce w III lidze tzw. zagłębiowskiej i uczestniczył w grupowych rozgrywkach eliminacyjnych o awans do II ligi. W grupie III CKS o awans walczył z Gwardią Olsztyn, Motorem Lublin, Skrą Warszawa, Włókniarzem Białystok i Włókniarzem Pabianice. Przedostatni mecz w tej grupie CKS rozegrał w Czeladzi przeciwko swojemu najgroźniejszemu rywalowi jakim był Motor Lublin i wystąpił wówczas w składzie: Płócienniczak, Janczarski, Pastuszek, Michalski, Kozik, Zawadzki, Herisz, Gniełka, Bielecki, Neuman, Niedźwiedź.

CKS zagrał mądrze, z wielką wolą zwycięstwa i pokonał Motor 2:1. Bramki dla CKS-u zdobyli Neuman i Niedźwiedź. Mecz z powodu remontu głównego boiska rozegrano na tzw "hasioku" w obecności rekordowej ilości widzów. Według doniesień prasowych mecz oglądało ok. 6 tysięcy widzów. Po tym meczu na czele grupy III znalazł się CKS z dwupunktową przewagą nad Motorem Lublin. Wysoka forma jaką zaprezentowali gospodarze w tym meczu wydawała się dawać pewną gwarancję awansu  czeladzian do II ligi. Po końcowym gwizdku sędziego spora część kibiców świętowała już obecność CKS-u na szczeblu centralnym.

Ostatni mecz piłkarzy z ul. Sportowej w rozgrywkach grupowych ze Skrą Warszawa wyznaczony był na niedzielę 1 sierpnia. W poniedziałek, 2 sierpnia musiałem spełnić patriotyczny obowiązek wobec Ludowej Ojczyzny i zameldować się na jeden miesiąc, w ramach szkolenia wojskowego studentów, w jednej z jednostek Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Pomiechówku. Mając darmowy bilet klasy II PKP udałem się pociągiem nocnym do stolicy. Przed stadionem Skry spotkałem kilka autobusów z czeladzkimi kibicami.

Mecz ze Skrą CKS rozpoczął w takim samym składzie jak z Motorem Lublin. Po kontuzji jakiej doznał w trakcie meczu ze Skrą Neuman w napadzie obok Niedźwiedzia wystąpił Gawlik. Warto dodać, że kierownikiem drużyny w owym czasie był Henryk Grabowski dwukrotny lekkoatletyczny olimpijczyk u schyłku kariery sportowej obrońca CKS-u, trenerem zaś, jeden z najlepszych fachowców w naszym rejonie Władysław Siech. Funkcję prezesa pełnił Stefan Łata.

W pierwszej połowie meczu toczonym w ospałym tempie najbardziej aktywnym piłkarzem na boisku był Tomasz Niedźwiedź. Po jego zagraniu piłka wpadła nawet do siatki gospodarzy, ale zdaniem sędziego strzał oddany był ze spalonego. Poza tym, piłkę rozgrywano głównie w środkowej części boiska, odnosiło się wrażenie jakby napastnicy obu drużyn zrezygnowali z atakowania bramki przeciwnika. Duże zaangażowanie wykazywał natomiast olimpijczyk i szesnastokrotny reprezentant Polski, wychowanek CKS-u, Stanisław Hachorek. Biegał wzdłuż linii bocznej, udzielał wskazówek i zachęcał graczy z Czeladzi do wzmożonej aktywności. Trener i kierownik drużyny CKS-u biernie obserwowali poczynania swoich podopiecznych.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, jednak w 77. minucie meczu Trzaskowski, napastnik gospodarzy, oddał plasowany strzał w kierunku bramki gości. Ku rozpaczy czeladzkich kibiców piłka wylądowała w siatce obok zdziwionego i bezradnie interweniującego Felka Płócienniczaka. Mimo utraty gola drużyna CKS-u nie poderwała się do ataku. Mecz zakończył się zwycięstwem Skry 1:0. Główną przyczyną porażki naszej drużyny był brak ambicji i chęci zwycięstwa. Mecz był absolutnie do wygrania na boisku. Jeszcze dzisiaj mówi się, że piłkarze Skry czekali aż do rozpoczęcia drugiej połowy meczu na zaproszenie na kolację z okazji awansu CKS-u do II ligi. Zaproszenia takiego jednak nie wystosowano."Wtajemniczeni" mówią nawet, że wiedzą w czyjej teczce były zdeponowane pieniądze na ten cel. Mecz oglądało ok. 2 tysiące widzów.

Ja siedziałem na trybunie obok starszego pana, który powiedział mi, że jest kapitanem Ludowego Wojska Polskiego i działaczem PZPN. Wobec fatalnej postawy CKS-u w tym meczu, podawał w wątpliwość udział takiej drużyny w rozgrywkach centralnych. Próbowałem perswadować temu panu, że drużyna z Czeladzi ma większe możliwości niż te które zaprezentowała na boisku. Nie przekonałem go chyba jednak, bo po zakończeniu spotkania żegnając się ze mną oświadczył, że do II ligi powinna awansować drużyna z Lublina, a nie z Czeladzi. Powiedział wprost: "w woj. katowickim prawie w każdym większym mieście macie I albo II ligę , a wschód Polski pod tym względem jest bardzo ubogi". W wypowiedziach pomeczowych publikowanych w prasie, prezes klubu Stefan Łata, brak zaangażowania w meczu ze Skrą tłumaczył przemęczeniem większości zawodników. Dodać muszę, że większość zawodników CKS-u to byli tzw. najemnicy. Z Czeladzi pochodzili jedynie: Witold Janczarski, Józef Zawadzki, Ryszard Bielecki, Tomasz Niedźwiedź i pewnym sensie Feliks Płócienniczak.

Rozgrywki eliminacyjne w III grupie CKS i Motor zakończyli z jednakową ilością punktów. PZPN zarządził rozegranie barażowego meczu w Łodzi. Meczu tego nie oglądałem z przyczyn wspomnianych wyżej. Wiadomo, że spotkanie CKS przegrał gładko 3:0, a na meczu obecnych było 10 tysięcy widzów. Motor znalazł się w II lidze, a w Czeladzi wszystko wróciło do starego porządku. W klubie nie dokonano żadnych zmian personalnych, nie zmieniono prezesa, kierownika drużyny, trenera i korzystano dalej z usług najbardziej odsądzanych od czci i wiary Neumana i Herisza. Ci ostatni grali w drużynie z Czeladzi do końca 1965 roku. W następnym roku jednak występowali już w barwach Motoru Lublin.

Tekst ten adresuję w sposób szczególny do młodego i ambitnego zarządu dzisiejszego CKS Czeladź, życząc im, by w wyniku ich działalności w niedalekiej już przyszłości na stadion im. Józefa Pawełczyka przychodziła podobna ilość widzów jak w pamiętnych rozgrywkach sprzed pięćdziesięciu lat.

Na zdjęciu na pierwszym planie autor tekstu (na łące nad Wkrą w Pomiechówku) w sierpniu 1965 roku, który zamiast emocjonować się barażowym meczem w Łodzi zmuszony był do kibicowania swoim kolegom podchorążym w polowych rozgrywkach brydżowych wzmacniających potencjał intelektualny w Ludowym Wojsku Polskim mający dać odpór imperialistycznym knowaniom państw NATO.


Jerzy Zawada


Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 46