TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:














.:powrót:.
15-06-2015
Skrytobójczy mord czy egzekucja - Jerzy Zawada o wydarzeniach z 1945 roku
img

Zbliża się 70. rocznica czeladzkiego tragicznego i zagadkowego zarazem wydarzenia z sierpnia 1945 roku. Wydarzenie to pamiętają już tylko nieliczni i niebezpośredni jego świadkowie. Po obejrzeniu Oskarowej Idy Pawła Pawlikowskiego postanowiłem przybliżyć współczesnym czeladzianom okoliczności związane z zastrzeleniem 17 sierpnia 1945 roku dwu młodych czeladzkich Żydów.

Nie ulega wątpliwości, że mimo zagłady ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej w Polsce powojennej nie ustał całkowicie antysemityzm. Jest na to wiele przykładów, których kulminacją był pogrom kielecki w roku 1946. Śmierć poniosło wtedy 37 Żydów i 3 Polaków. Powojenny antysemityzm, mający swe żródła w okresie międzywojennym rzutuje w sposób bezpośredni na współcześnie klasyfikowanie, przez niektóre środowiska zwłaszcza żydowskie, czeladzkich wydarzeń z 17 sierpnia 1945r.

Ks. dr Mariusz Trąba w książce "Czeladź w okresie II wojny światowej" wydanej w 2011 roku przytacza fragmenty kroniki parafialnej ks. Józefa Sobczyńskiego nawiązujące do zabójstwa dwu czeladzkich Żydów . Cytuję.

"1945 r 17 sierpnia o godz. 21:30 zabito żydów Grosmana na rynku i Gelbarda przy ulicy Reymonta. Jak mówiono miały to być porachunki z czasów obozu.

1945 r 18 sierpnia nad wieczorem do kancelarii parafialnej przybyli Józef Chmiel, burmistrz i Józef Zarychta viceburmistrz, którzy proszą o rozmowę z księdzem proboszczem. W rozmowie przedstawili sprawę morderstwa żydów. Przyrzekłem, że sprawę załatwię.

1945 r 19 sierpnia z ambony ogłoszono. My katolicy potępiamy każdy mord, ponieważ w Polsce zaczynają się ekscesy morderstw i zabójstw czy samosądów dlatego nie dajmy się sprowokować i zachowajmy spokój i rozwagę ducha. 19 sierpnia Partia PPR zorganizowała wiec w sprawie zabitych żydów.

1945 r 20 sierpnia o godz. 17-tej rozpoczął się pogrzeb zabitych żydów, w pogrzebie wzieły udział organizacje ze sztandarami czerwonymi, orkiestry kop. Saturn i Czeladź w strojach górniczych, a burmistrz ten cały pochód prowadził. Polacy grzebali żydów jakby wielce zasłużonych dla odzyskania niepodległości."


W uzupełnieniu relacji ks. Józefa Sobczyńskiego warto dodać, że 17 sierpnia - dzień zabójstwa - to był piątek, a 20 sierpnia - dzień pogrzebu - to poniedziałek, co z punktu widzenia tradycji żydowskiej nie jest bez znaczenia. Dodać również warto, że zwłoki obu Żydów złożone były przed pogrzebem w budynku Grossmanów w Rynku, a w uroczystościach pogrzebowych brały udział zgodnie z obyczajem wynajęte przez organizatorów zawodzące i lamentujące płaczki.

Krótko po pochówku Żydów w kazaniu wygłoszonym z ambony kościelnej ks. Józef Sobczyński ostro krytykował udział górniczych orkiestr dętych w uroczystościach pogrzebowych. Takie stanowisko czeladzkiego proboszcza nie spodobała się wielu parafianom. Jest ono do dziś pamiętane i wspominane przez starych czeladzian jako przejaw głoszonej nietolerancji wobec narodu żydowskiego.

Innym źródłem informacji o czeladzkich wydarzeniach z 17 sierpnia 1945 roku, prezentującym punkt widzenia nowych sił sprawujących władzę, są teksty zamieszczone w numerach 175,176 i 177 Trybuny Robotniczej.

I tak gazeta z 19 sierpnia 1945 roku w numerze 175 pisze:

"W Czeladzi zamordowano jedynych tutaj / nieprawdziwa informacja TR -uwaga JZ/ dwu mieszkańców Czeladzi pochodzenia żydowskiego - piekarza Gelbarda i Grossmana. Oba wypadki w Czeladzi miały miejsce w dniu 17 sierpnia w odstępie półgodzinnym jeden po drugim. Jak stwierdzają naoczni świadkowie obu mordów dopuścili się jedni i ci sami osobnicy, którzy na skutek dezorientacji mieszkańców zdołali ujść. Ofiary wywołano podstępem z mieszkań. Gelbard otrzymał strzał gdy przechodził przez piekarnię w stronę drzwi wejściowych - Grossman w drzwiach swojego domu".

Fot.1 Piekarnia Gelbardów na podwórzu ich domów przy ulicach Nowopogońskiej 26 i Reymonta 39. Na progu piekarni, której komin jest widoczny na zdjęciu, zastrzelono Szlamka Gelbarda. Zdjęcie współczesne.

Fot. 2. Na mijance w Rynku przed tramwajem wejście do domu Grossmanów w którym zastrzelono Mariana Grossmana. Zdjęcie archiwalne z roku 1935.

Z tego samego numeru Trybuny Robotniczej dowiadujemy się, że dyrekcje kopalń Saturn i Czeladź, a także ZC Józefów zwołały na terenie swoich zakładów w dniu 18 sierpnia wiece dla potępienia jak wówczas głoszono elementów reakcyjnych odpowiedzialnych za zabójstwo. Na kop. Saturn zebrano ok. 1100 osób , na kop. Czeladź ok. 1300 osób, a na Józefowie ok. 100 osób. Przemawiali na Saturnie vice-dyrektor Pochciał, na Piaskach związkowcy Cesarz i Ciołek, a na Józefowie Stefański.

Trybuna Robotnicza z 20 sierpnia w numerze 176 donosi między innymi, że władze miejskie w Czeladzi zorganizowały w dniu 19 sierpnia w kinie Wolność wiec dla potępienia sprawców zabójstwa. Na wiecu przemawiali :

  • Zarychta i Pawełczyk z PPS,
  • Pochciał i Będkowski z PPR,
  • Rączaszek z Samopomocy Chłopskiej,
  • Chmiel jako prezydent miasta.

Trybuna Robotnicza z 21 sierpnia w numerze 177 wydana po już pochówku nie podaje zbyt wielu szczegółów o pogrzebie. Wymienia za to dokładnie oficieli przemawiających na cmentarzu żydowskim. Byli to:

  • Zarychta z PPS,
  • Chmiel z ramienia władz miasta,
  • Wajberg jako prezes Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego,
  • Szostak z PPR.

Wiadomości przekazywane przez Trybunę Robotniczą miały nade wszystko charakter propagandowy, a nie informacyjny. Władza ówczesna przywiązywała dużą uwagę do przekonywania społeczeństwa, że odpowiedzialność za zabójstwo Żydów ponoszą wrogo nastawione do nowego systemu społeczno-politycznego środowiska reakcyjno-nacjonalistyczne. Nie przedstawiono jednak żadnych konkretnych faktów potwierdzających to twierdzenie.

Kim byli zamordowani ludzie. Otóż zastrzeleni młodzi czeladzcy Żydzi to 21 - letni Marian Grossman i 32 - letni Szlamek Gelbard.

Obaj pochodzili z zamożnych rodzin żydowskich. Ojciec Mariana Grossmana był właścicielem dwu domów w Rynku. W jednym z nich pod numerem 18 prowadził sklep z artykułami żelaznymi. Oba wymienione domy połączono później w jedną całość. Posesja ma obecnie numer 28. W czasach przedwojennych i krótko po wojnie można było swobodnie korytarzem (sienią) domu Grossmanów przechodzić na ulicę Pieńkowskiego (Zamurną). Taki układ komunikacyjny ułatwił zapewne ucieczkę zabójcom.

Fot. 3 Zaplecze posesji Grossmanów w Rynku. Dawne przejście z ulicy Pieńkowskiego (Zamurnej ) do Rynku. Zdjęcie wspólczesne w miarę wiernie pokazujące stan z 1945 r.

Fot. 4 Korytarz (sień) domu Grossmanów. Tu złożono ciała zamordowanych przed pogrzebem. Zdjęcie wspólczesne.

Fot. 5. Dom Grossmanów w Rynku. Zdjęcie współczesne.

Rodzina Gelbardów wyróżniała wśród społeczności gminy żydowskiej. Kobiety i mężczyźni z tej rodziny pełnili w swoim środowisku wiele ważnych funkcji. Gelbardowie posiadali kilka kamienic między innymi na ulicach Reymonta, Nowopogońskiej i Bytomskiej. Do rodziny tej należała piekarnia (właściciel Ita Gelbard) na rogu Nowopogońskiej (nr 26) i Reymonta (nr 39) oraz sklep z artykułami kolonialnymi (właściciel Aron Gelbard) na Bytomskiej (nr 62).

Fot.6 - 1,2,3. Współczesny wygląd domów Gelbardów. Na parterze domu Gelbardów pokazanym od podwórka mieszkała rodzina Szlemka.

Obecnie można spotkać się z opinią prezentowaną przez niektóre środowiska żydowskie, że zabójstwa Mariana Grossmana i Szlamka Gelbarda dokonali Polacy. Mieli to być mieszkańcy Czeladzi lub w innej wersji polskie organizacje nacjonalistyczne. Stanowisko takie przedstawione jest w książce JK Cymblera pt. "Cmentarz gmin żydowskich Będzina i Czeladzi". Na stronie 15 mamy tam "Niestety w wielu miastach Polski wybuchły pogromy - 17 sierpnia 1945 roku zostali zamordowani przez mieszkańców Czeladzi 21-letni Marian Grossman i 32-letni Szlamek Gelbard. Obu pochowano na cmentarzu w Czeladzi."

Portal internetowy "Wirtualny Sztetl" oficjalna strona warszawskiego Muzeum Historii Żydów w Polsce pod hasłem Czeladź miejsce skrytobójczego mordu z 1945 roku pisze "...Dochodziło tez do mordów wyłącznie ze względu na pochodzenie dokonywanych przez podziemne organizacje nacjonalistyczne, pod tym względem Czeladź nie była wyjątkiem. W dniu 17.08.1945 w mieście zamordowano 21 letniego Mariana Grossmana i 32-letniego Szlemka Gelbarda...". Pisząc tak Muzeum Historii Żydów w Polsce powołuje się na cytowaną wcześniej przeze mnie i zweryfikowaną wg. nich informację jaką podaje w swojej książce na stronie 15 JK Cymbler.

Moja opinia o zbójstwie jest odmienna od przedstawionej wyżej. W mojej ocenie przyczyną morderstwa były porachunki z okresu Holocaustu. Nie rozstrzygam jednak czy odpowiedzialna za mord jest bojowka polska czy żydowska.

Z rozmów przeprowadzonych z sąsiadami Gelbardów wynika, że po zakończeniu wojny do swojego domu przy ulicy Reymonta 39 powrócili dwaj bracia Gelbardowie młodszy Szlamek i starszy Josef. Josef w czasie wojny był więzniem obozu koncentracyjnego, Szlamka jako żołnierza wojska polskiego los ten ominął.

Fot. 6 Chiel, Genia, Josef i Szlomo Gelbardowie jako kapela uliczna. Zdjęcie z roku 1935, najprawdopodobniej róg ulic Bytomskiej i Przełajskiej. Fotografia w zbiorach Muzeum Holocaustu w Waszygtonie przekazana tam przez Blankę i Abrahama Green.

Jak widać na fotografii obaj bracia nie byli podobni do siebie, nadto różnili się wyrażnie wzrostem. Łączyła ich natomiast wspólna pasja którą było muzykowanie w ulicznej kapeli. Ta ostatnia cecha sprawiała, że obaj bracia byli znani w niewielkiej przecież Czeladzi. Z dwu różnych żródeł wiem, że Szlamka zastrzelono przez pomyłkę. Pierwsze źródło tej informacji to sąsiedzi z ulic Nowopogońskiej i Reymonta. Druga informacja pochodzi od byłego mieszkańca Czeladzi Abrahama Greena - prezesa Związku Żydów Zagłębia w Izraelu,który podczas ostatniego pobytu w Czeladzi mówił o pomyłkowym zastrzeleniu Szlamka zamiast Josefa.

Wobec przytoczonych róznic w wyglądzie i ogólnej znajomości obu braci Gelbardów przez czeladzian nie jest do wyobrażenia, by mieszkańcy naszego miasta mając pretensje do Josefa zastrzelili Szlamka.

Nazajutrz po zabójstwie swego brata Szlamka, Josefa nie było już w Czeladzi. Z kilku publikacji dowiadujemy się, że Josef Gelbard brał udział w spotkaniu Żydów czeladzkich w roku 1970 w Dolinie Zagłady na Górze Syjon w Jerozolimie. Na to spotkanie przyjechało z całego świata 75 czeladzkich Żydów.

Cytowany wcześniej fragment książki JK Cymblera, wg. którego zabójstwa dokonali mieszkańcy Czeladzi powinien być pilnie wyjaśniony i sprostowany. O sprostowanie takie powinni wystąpić nie tylko do wydawcy książki, ale przede wszystkim do środowisk żydowskich, oficjalnie władze Czeladzi. Muzeum Historii Żydów w Polsce nie powinno też podawać książki JK Cymblera jako zweryfikowanego źródła informacji o skrytobójczm mordze.

Dokładnej odpowiedzi na pytanie kto imiennie dokonał zabójstwa dwu młodych czeladzkich Żydów, przypuszczam że jest to możliwe, mógły próbować udzielić mający większe możliwości poznawcze niż ja, katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.


Zdęcia: Antoni Dybek

Tekst : Jerzy Zawada


Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 46