TA STRONA UŻYWA COOKIE

X Nie pokazuj wię™cej
Dowiedz się™ wię™cej o celu ich używania w przeglą…darce.
Korzystają…c ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Moja Czeladź - Moje Miejsce - www.czeladz.org.pl - Lepsza strona miasta
 

pikto_container_end
Strona główna
Informator miejski
- Sport
- Kultura
- Przyroda
- Historia
- Zabytki
- Kopalnie
- Ludzie
- Literatura
Galeria
Rankingi
Redakcja
Reklama
Nasze publikacje
Patronaty medialne
Forum dyskusyjne
 

Organizacje Pożytku Publicznego w Czeladzi

NAGRODY W KONKURSACH ZAPEWNIAJĄ:


 

 

 

 






WSPÓŁPRACA:














.:powrót:.
11-05-2016
Jerzy Zawado o czeladzkim zamachu na sztygara - sadystę
img

Do przekazania poniżej opisanej historii zastałem zainspirowany przez 88-letniego mieszkańca Czeladzi. Mój rozmówca, można powiedzieć starszy kolega, pracę w Kopalni Saturn rozpoczął jako niespełna 14- letni chłopiec w sierpniu 1942 roku. Jego credo życiowe (pracował przede wszystkim w czasach PRL-u) zawarte było w wierszyku, który często jeszcze dziś powtarza:

"Socjalizmu się nie lękaj,
mało rób, a dużo stękaj,
tak dożyjesz starczej renty
nawet w zadek nie kopnięty"

Dzięki takiemu podejściu do życia, jak twierdzi jest ciągle optymistą i cieszy się dobrym zdrowiem.

W roku 1945 przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Czeladzi około 20 stycznia na Grabku został zastrzelony został Johanes Widera sztygar dołowy Kop. Saturn. Jan Widera urodził się w 1908 roku w Bytomiu - Łagiewnikach, jego ojciec pochodził z Boronowa, a matka z Woźnik (okolice Lublińca). Związek małżeński zawarł w Bytomiu z kobietą o niemieckich korzeniach, pochodzącą z Brzezin Śląskich. Zaś on sam był śląskim Polakiem który podpisał volkslistę  w listopadzie 1939 roku. Małżeństwo Widerów miało dwuch synów urodzonych w 1934 i 1935 roku. Rodzina Widerów po zatrudnienie Johanesa na stanowisku sztygara górniczego na szóstym polu Kopalni Saturn sprowadziła się z Katowic - Dąbrówki do Czeladzi w listopadzie 1942 roku i zamieszkała przy ulicy Grubenstrase 10a, to jeden z budynków  spośród tzw. "czterech domów" stojący do dziś przy ulicy Dehnelów.

Johanes Widera ze względu na wadę wzroku nie był powołany do niemieckiej służby wojskowej. W roku 1944 dostał od władz pozwolenie na posiadanie krótkiej broni. Po otrzymaniu tego pozwolenia z mieszkania nie wychodził nigdy bez pistoletu, zabierał go również na dół kopalni.  Widera był najbardziej znienawidzonym sztygarem pośród wszystkich volkdeutschów zatrudnionych na tym stanowisku w Kopalni Saturn. Wśród górników uważany był za Niemca - sadystę, jego wroga postawa wobec Polaków była szeroko znana czeladzkim rodzinom górniczym. Górnicy unikali jak mogli pracy na polu szóstym pod nadzorem Widery. Podwładnych bił kilofem, gumą którą specjalnie nosił, często groził śmiercią wymachując pistoletem.

Podziemie niepodległościowe wydało na Johanesa Widerę wyrok śmierci, Do wykonania wyroku wyznaczono trzy osoby. Dziś żadna z tych osób już nie żyje. Jeden z tych zamachowców opowiedział przebieg zdarzenia mojemu starszemu koledze o którym wspomniałem na wstępie. Wieczorem ok. 20 stycznia 1945 roku dwaj mężczyźni ubrani w mundury niemieckich żandarmów  i jeden bez munduru  zapukali do mieszkania Widerów. Drzwi do mieszkania były zamknięte, zamachowcom powiedziano, że żona z synami opuściła już Czeladź. Trzej bojowcy schodząc z góry w stronę Grabku  spotkali obok sadu morwowego idącego Widerę. Oświadczyli mu, że dostali polecenie doprowadzenia go na posterunek policji celem przesłuchania.  Po dobrowolnym oddaniu broni przez Widerę udali się w kierunku boiska sportowego. Zatrzymali się obok wyrobiska piasku, które powstało dla potrzeb budowy szkoły i tam zastrzelili Widerę jego własnym pistoletem. Ciało przysypali piaskiem, na drugi dzień po wykonaniu wyroku przyszli jednak ponownie na miejsce egzekucji  zasypali ciało grubszą warstwą piasku. Świadkiem całego zajścia, choć może nie samego zastrzelenia była pani D. znana czeladzka akuszerka, która w tym czasie przechodziła przez Grabek.

Z historii którą mi opowiedziano wynikało, że wszyscy trzej zamachowcy pochodzili z Czeladzi i związani byli prawdopodobnie z AK. Po wojnie jednego z nich przymknął na pewien czas Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

Kilka dni po wyzwoleniu ciało Jana Widery zostało przewiezione na cmentarz parafialny i tam złożone do zbiorowej mogiły. W mogile tej spoczęły również ciała żołnierzy niemieckich którzy ponieśli śmierć z rąk Armii Czerwonej. Wśród tych żołnierzy był np. ranny z obsługi dział przeciwlotniczych z ulicy Będzińskiej zastrzelony na schodach szpitala także inny żołnierz zastrzelony na rogu Bytomskiej i 1 Maja i jeszcze inny zastrzelony przed kościołem. Do grobu tego złożono również ciało niejakiej Supernakowej zastrzelonej za namową czeladzian na Zapłociu. Przed zasypaniem wszystkich ciał ziemią posypano je obficie wapnem, a na mogile nie ustawiono żadnego napisu. Opisywane tu miejsce pochówku znajduje się po wschodniej stronie grobu - pomnika żołnierzy Armii Czerwonej. Współcześnie w tym miejscu są już nowsze czeladzkie groby.

Tekst : Jerzy Zawada


Copyright © czeladz.org.pl 2000 - 2013.    Regulamin Konkursów

Reklama Redakcja   Polityka Pryw.   Polityka Cookies Laptopy

Osób on-line: 45