 Kino Studyjne KADR w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej zaprasza w dniach od 5 do 10 marca na seanse filmowe: OPOWIEŚĆ NR 52 i WSZYSTKO CO KOCHAM.
O godzinie 17.00 - OPOWIEŚĆ NR 52
gatunek: dramat/fantasy/thriller kraj: Grecja premiera (Polska): 2009-12-18 czas trwania: 97 min bilet: 12 zł reżyseria: Alexis Alexiou scenariusz: Alexis Alexiou zdjęcia: Christos Karamanis muzyka: Peekay Tayloh, Yannis Veslemes producent: Alexis Alexion obsada: Giorgos Kakanakis, Serafita Grigoriadou, Daphne Labroyianni
OPIS: Bohaterem filmu jest Jason, nieśmiały architekt. Pewnego wieczoru w jego domu pojawia się Penelope, zaproszona na kolację przez jednego z przyjaciół bohatera. Bardzo szybko zawiązuje się między nimi więź. Nim się obejrzą - mieszkają już pod jednym dachem... Wszystko wydaje się idealne, lepsze niż dotychczas, ale z pewnością nie takie, jakie by się wydawało... Pewnego poranka Penelope znika. Jason nie może sobie przypomnieć, co się stało. Rzeczywistość wydaje się równie nierealna, co tajemnicze zniknięcie. Czy winą należy obarczyć wciąż powracające migreny? Czy ostatnie wydarzenia w ogóle miały miejsce? Penelope pojawia się w jego życiu niczym złudny sen. Jason jest przerażony, bo czy istnieje coś, czemu naprawdę można wierzyć?
O FILMIE:
Kino daje wiele możliwości. Można za jego pośrednictwem kreować magiczne, fantastyczne, wręcz nieprawdopodobne światy. Ilustrować stany emocjonalne, jak i behawioralne. Pokazywać to, co normalnie pozostaje jedynie imaginacją ludzkiej wyobraźni lub odwzorowywać sytuacje już zaistniałe. Jako że człowiek poza strukturą białkowo-węglową ma jeszcze swoją psyche, zagłębianie się w nią dla filmowca stanowi nie lada pokusę, co w równym stopniu pułapkę, o czym paru ludzi kina na własnej skórze się przekonało. Niestety psychoanaliza przeprowadzona przez greckiego reżysera również korzyści wymiernych, chociażby w uleczeniu pacjenta, nie przynosi. Jest forma, jest gąszcz wizji, wspomnień, retrospekcji. Psychiczny chaos. Nie ma z kolei napięcia, emocji, przyczyny i skutku. Nawet akt dokonany w ostatnim rozdziale, choć w odbiorze brutalny, w sensie dramaturgicznym pozostaje niepotrzebny, nijaki, nieprawdziwy.
Co zresztą jest w tym filmie prawdziwe? Alexis Alexiou zdaje się (nie jest to udokumentowane na ekranie) przeprowadzać wiwisekcję przypadku choroby duszy jak zwykło się określać zdradliwą schizofrenię. Bohater tej zapętlonej opowieści, Lasonas, poznaje podczas zorganizowanego u siebie przyjęcia atrakcyjną kobietę, o rysach Afrodyty. On i piękna Penelope w miarę szybko łapią wspólny kontakt, czego konsekwencją jest rychłe zawiązanie więzi partnerskiej. Tymczasem Lasonas od dzieciństwa cierpi na niepozwalające mu o sobie zapomnieć migreny. Jest też neurotycznym pedantem, potrafiącym po nocach zmywać naczynia bądź czyścić zajadle plamę na piżamie po paście do zębów. Niedługo po wprowadzeniu się do niego, Penelope wychodzi do sklepu i nie wraca. Po tygodniu zjawia się u mężczyzny jego przyjaciółka, która twierdzi, że ten uderzył dziewczynę, stąd jej samowolna eksmisja. Od tej pory na ekranie zaczyna się schizofreniczny, chocholi taniec, w którym postacie przeżywają kilkukrotnie te same sytuacje. Raz jeszcze, na nowo, od początku, od środka, do końca. I kolejny restart, sen, przebudzenie i znów karuzela kręcić się zaczyna w oszalałym tempie.(..)
(...) W końcu pada nurtujące zmysły pytanie, o co tak naprawdę chodzi samemu twórcy? Czy o chorobę jedynie, a może jednak o coś więcej? Z pewnością jest w tym jakaś metafora, której interpretacja stanowi pole do popisu wszystkich, którym z dziełem owym przyszło się zmierzyć. Może być to przewrotna rozprawa na temat rozpadu międzyludzkich więzi lub krytyka konsumpcyjnego systemu wartości. Ludziom w naszym świecie, stłamszonym przez obyczaj, normy, prawa i kulturowe nakazy, odbija, rozdzierając ich myśli na drobne. Jest też w tym filmie, ledwie zauważalny, ale jednak, wątek odnoszący się do miejsca i roli mężczyzny dzielącego swoje życie z kobietą, oraz na odwrót. Tu upatrywałbym raczej krytyki patriarchatu. U nas skrywanego, w krajach takich jak chociażby Grecja, zdecydowanie bardziej upowszechnionego. Lasonas ma swoje "przebłyski" typowego przewodnika stada, któremu reszta podporządkować się pokornie musi. Mimo to nie czuje się z tym dobrze, więc wzrok mu mętnieje, a dusza zaczyna grać swoje chimeryczne harce. Potem znów jest wolta i kolejna wersja tej samej opowieści. Ile jeszcze można ? Pytanie retoryczne. (..)
Autor: Artur Cichmiński, Stopklatka.pl, 13 sierpnia 2009
www.stopklatka.pl , www.filmweb.pl , www.kinoinfo.pl
*********************

O godzinie 19.30 - WSZYSTKO CO KOCHAM
gatunek: dramat kraj: Polska premiera (Polska): 2010-01-15 czas trwania: 95 min bilet: 12 zł reżyseria: Jacek Borcuch scenariusz: Jacek Borcuch zdjęcia: Michał Englert muzyka: Daniel Bloom producent: Jan Dworak , Kamila Polit obsada: Olga Frycz , Mateusz Kościukiewicz , Anna Radwan , Jakub Gierszał
OPIS Piękna wiosna 1981 roku w Polsce. W nadmorskim miasteczku 18-letni Janek, syn oficera marynarki wojennej, zakłada zespół punkrockowy, by głośno krzyczeć o rzeczach dla niego najważniejszych. Jego życie wypełnia muzyka i pierwsza wielka miłość - Basia, nic jednak nie jest trwałe. "Solidarność" walczy o wolność i demokrację, w kraju narasta napięcie. Komuniści potajemnie szykują stan wojenny. Bunt młodości w czasie politycznej zawieruchy może stać się zarzewiem tragedii. Gwałtowny konflikt z komisarzem stanu wojennego i śmierć bliskiej osoby zmienią w świecie Janka wszystko.
O FILMIE
Wszystko, co lubię Seans "Wszystko, co kocham" stanie się dla Was świetnym sprawdzianem na to, czy czujecie się wciąż młodzi. Jeśli ktoś zdążył założyć na siebie (niekiedy przedwcześnie) kurtkę powagi, czapkę mądrości życiowej, a potem szczelnie opatulił się szalem cynizmu, będzie z pewnością twierdził, że świat z dzieła Jacka Borcucha jest pluszowy, a jego bohaterowie za ładnie wyglądają. No bo kto to słyszał, żeby osadzić akcję filmu w trakcie Stanu Wojennego i nie doprawić fabuły nawet szczyptą martyrologicznej goryczki! Wierzę jednak, że po "Katyniu", "Generale Nilu" i "Popiełuszce" znajdzie się wystarczająco dużo osób pragnących, by ktoś wreszcie przekłuł balon tragizmu i dał dojść do głosu zwykłym ludziom. Takim, którzy mieszkali w szarych mieszkankach z paprotką i meblościanką, a na ścianach mieli nie tylko obrazy Matki Boskiej, ale i plakaty z Jimem Morrisonem albo chociaż gołą panienką.
Osiemnastoletni Janek (rewelacyjny Mateusz Kościukiewicz) żyje w nadmorskiej miejscowości razem z rodzicami i starszym bratem. Chłopak nie wymaga wiele od życia - chce grać punka, pić wino pod blokiem i podglądać seksowną sąsiadkę (Herman). Krążą plotki, że Sowieci zamierzają wkroczyć do Polski, ale kto by się przejmował mglistą przyszłością, skoro lato jest piękne, zbliża się festiwal w Koszalinie, a dziewczyna, która ci się podoba (Frycz), chce z tobą iść do kina na "Wejście smoka". W symbolicznej scenie Janek razem z kumplami z zespołu mija kolumnę maszerujących dziarsko żołnierzy. Podczas gdy mundurowi podążają za rozkazami w kierunku Wielkiej Historii, bohater idzie na plażę, by odpalić papierosa i pogapić się na morze. Jeszcze nigdy w polskim kinie okres "burzy i naporu" nie wyglądał tak ładnie. (czyt. więcej)
źródło: www.stopklatka.pl , www.filmweb.pl , www.kinoinfo.pl
źródło: www.palac.art.pl
Apolonia |